czwartek, 19 marca 2009
Hmm...

Cos mi sie wydaje, ze chyba znowu zaczne pisac.

Cos mi sie wydaje :D

14:13, rotkaeppchen1 , Na co dzien
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
Rekonesans

Od niedzieli do jutrzejszego przedpoludnia jestem w Mülheim an der Ruhr. Przyjechalam na pare dni, zanim zaczne prace w polowie wrzesnia, aby poznac miejsce mojego urzedowania na najblizsze lata. Musze przyznac, ze jestem zadowolona. Miasto, w ktorym bede miala mieszkac jest wystarczajaco duze aby zaspokoic podstawowe potrzeby rozrywkowo-intelektualne (kino, teatr, galeria, biblioteka, VHS, centrum handlowe, knajpy, itp.). Jednoczesnie odleglosc od innych, zdecydowanie wiekszych osrodkow miejskich jest nieznaczna. Do Essen, piatego pod wzgledem wielkosci miasta w Niemczech mozna dojechac pociagiem w zaledweie 7 minut. Niedaleko znajduja sie takze Duisburg, Dortmund, Düsseldorf, Bochum, Oberhausen. Mülheim, mimo ze nie nalezy do najmniejszych z miast (ok 180 tys mieszkancow) oferuje niezwykle bogactwo przyrody, lasy, pola, rzeke, trasy pieszo-rowerowe, wszystko w zasiegu reki. Tak wiec mieszkajac i pracujac w miescie, mozna jednoczesnie odpoczywac jak na wsi.

Jak juz pisalam w relacji z pobytu na Majorce, rodzina bardzo sympatyczna. Donatus, 3-letni chlopiec, ktorym bede sie zajmowala, okazuje mi coraz wiecej cieplych uczuc, mimo ze jednoczesnie, probuje wybadac, jak daleko moze sie posunac w swoich poczynaniach. Na razie nie reaguje zbyt ostro, nawet jak mnie probuje uderzyc (niby dla zabawy) lub kompnac, bo nie chce zeby sie do mnie zrazil. Staram sie byc zatem dyplomatycza, co, jak wiadomo, nie ma wiekszego sensu w obcowaniu z maluchem. Na razie zajmujemy sie nim obie (ja i moja poprzedniczka, z ktora malec jest bardzo zzyty). Kiedy juz zostane sama na placu boju, bede wprowadzac wlasne zasady. A na razie sie nie wychylam i jestem "dobra ciocia". 

Warunki socjalne, ze tak sie wyraze, oczywiscie na jak najwyzszym poziomie. Odzielne, jednopokojowe mieszkanie z duza, wygodna lazienka. W pelni wyposazone, mam na mysli chociazby sprzet RTV, telefon stacjonarny czy kabel do netu. O notebooka musze sie zatroszczyc sama, ale z dostepem do Internetu nie ma problemu, bowiem w domu sa dwa komputery wraz z calym asortymentem programow i sprzetow, raz w tygodniu dogladane przez informatyka. Mam do nich swobodny dostep, niemal o kazdej porze dnia i nocy. Mimo ze bede mieszkac oddzielnie, w kazdej chwili bede mogla przyjsc na gore (moje mieszkanie jest w tym samym budynku na dole, z odzielnym wejsciem) wziac cos do jedzenia, czego nie nie bede miala akurat u siebie, skorzystac z internetu (bez ograniczen czasowych), pozyczyc film na dvd albo ksiazke. Powiedziano mi, ze mam brac wszystko co chce, bez pytania (no dobra, pieniedzy z portfeli podbierac nie bede), poprostu sie czuc jak u siebie. Tja... u siebie nie mialabym okazji sie tak czuc... chodzi mi oczywiscie o komfort, wygode i roznorodnosc wyboru.

Funkcjonowanie domu przyrownalabym do funkcjonowania firmy. Kazdy ma wyznaczone zadania. Tak wiec na przyklad w srody przychodzi pan M. informatyk, bedacy jednoczesnie sekretarzem. Zalatwia wszelkie papierkowe formalnosci, rachunki, poczte itd. Kto bedzie sie martwic moim biletem miesiecznym, czy rezerwacja biletu lotniczego? Ja? Nieee, pan M. (Troche to dla mnie dziwne, ale dobra, niech bedzie, tak tu to funkcjonuje). W srody przychodzi takze pan X (nie pamietam nazwiska), ktory czysci ogromne akwarium i doglada ryby. W poniedzialki, srody i piatki przychodza dwie sprzataczki i pani od prasowania. Moja rola bedzie sie sprowadzac do opieki nad dzieckiem i towarzyszenia A. (pani domu) np w zakupach. Poniewaz A. i H. (pan domu, a raczej gosc, bo ciagle pracuje lub podrozuje sluzbowo) czesto wychodza wieczorami, wiec moim zadaniem bedzie poprostu siedziec w tym czasie w domu, i sie relaksowac przed TV, kompem lub ksiazka albo nad wkuwaniem slowek i innych tego typu.

Jak widac, na razie same zalety.

Zapisalam sie juz nawet na kurs niemieckiego w VHS w Essen, takie wstepne przygotowanie do KDS praca nad tekstami literackimi, poglebianie znajomosci slownictwa, itp. Wazne, ze majac ten ceryfikat, nie trzeba sie martwic o egzamin z jezka na uni. Szykuje sie wiec sporo nauki, ale na brak czasu nie bede raczej narzekac.

Jestem bardzo ciekawa, jak to wszysto bedzie funkcjonowac w praktyce. Bo w teorii jest idealnie.

13:47, rotkaeppchen1 , Na co dzien
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 lipca 2007
Plaża, słońce i świetlana przyszłość.

A jednak marzenia sie spełniaja. Chociaz... czy to aby tylko marzenia, czy moze konsekwentne dazenie do celu...? Tak czy owak: wracam do Niemiec. Legalna praca na minimum trzy lata, oddzielne mieszkanie, pensja. Oddzielny samochod do dyspozycji (oczywiscie jak tylko zrobie prawko, miejmy nadzieje, to kwestia tygodni). Podroze z rodzina. Superslodki trzyletni "dzidzius" - wiadomo, chlopcy w tym wieku, to jeszcze takie male dzidziusie:) Podroze z przemila rodzina, sympatyczni znajomi (rodziny), mam nadzieje, ze wlasnych poznam takze. W ramach przedsmaku nowej pracy, tydzien na Majorce juz za mna. W spanialym domu w hiszpanskim stylu (a w jakim innym moglby byc...), popoludnia na goracej, chlodzonej turkusowym morzem plazy. Superjedzenie, superprzystojni Hiszpanie i miejcowi Majorkanczycy. Przemila atmosfera panujaca w domu gospodarzy, serdeczne obcowanie z ich przyjaciolmi z Essen. Za trzy tygodnie jade do nich pod Essen, poznac moje nowe miejsce pracy - bo podmiot pracy poznlam i jestem zachwycona:) W polowie wrzesnia przeprowadzka. Na poczatku pazdziernika pierwszy (a wlasciwie juz drugi) urlop z rodzina w Salzburgu. W koncu spelnie marzenie z dziecinstwa, i zobacze, skad pochodzi zwariowany Mozart. Moze i mnie sie udzieli troche jego szalenstwa, bo ze nowa praca mi go dostarczy to prawie pewne. Odliczam dni. Czuje troche, jakbym wracala do domu...

18:47, rotkaeppchen1 , Na co dzien
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18